Gdy obce kroki zabrzmiały w domu, a matka nauczyła się bronić przyszłości swoich dzieci

Zanim ktokolwiek podniósł głos, Anna poczuła, że coś w jej życiu bezpowrotnie się przesunęło, jak mebel przestawiony w nocy w ciemnym pokoju.

Uderzenie drzwi odbiło się po mieszkaniu tępym, zimnym dźwiękiem. Powietrze nagle stało się obce, ciężkie. Na dywanie zostały ślady cienkich obcasów i intensywny zapach drogich perfum, a w spojrzeniu kobiety stojącej w progu było rozbawienie – cudze, obce, zupełnie nie to, które Anna znała z własnego domu.

— Spakuj się i wynieś do jakiegoś pokoju w akademiku albo gdziekolwiek — powiedziała tamta lekko, obracając w palcach pęk kluczy. — Od dziś to moje miejsce.