„Czy mogę posprzątać waszą rezydencję w zamian za talerz jedzenia? Moi

„Proszisz o pracę… tylko za jedzenie?” – zapytał, bardziej ciekawsko niż surowo.

„Tak, proszę pana” – odpowiedziała szybko Aaliyah. „Nie chcemy jałmużny. Mogę zamiatać, szorować podłogi, zmywać naczynia – cokolwiek. Tylko talerz jedzenia. Proszę.”

Zapadła długa cisza. Strażnicy przesunęli się niespokojnie. W końcu Richard westchnął i skinął głową.

„Wpuśćcie ich.”

Oczy braci szeroko otworzyły się z niedowierzania, gdy żelazne bramy się otworzyły. Podążyli za Richardem w górę długiego podjazdu, mijając zadbane ogrody i błyszczące fontanny.

Sama rezydencja wyglądała jak z filmu – białe kamienne ściany, okna sięgające dwóch pięter.

W środku dzieci zostały zaprowadzone do kuchni, gdzie personel przyniósł parujące talerze z kurczakiem, puree ziemniaczanym i warzywami.

Malik i Jamal pochłonęli jedzenie natychmiast, prawie nie przerywając oddechu.

Aaliyah jednak pozostała stojąc, obserwując braci, aż głos Richarda przerwał milczenie.

„Usiądź. Jedz.” Zawahała się, po czym cicho usiadła, ostrożnie skubiąc jedzenie z wdzięcznością.

Richard oprzeć się o marmurowy blat, obserwując ją.

„Powiedziałaś, że będziesz sprzątać? Dobrze. Zaczynasz jutro rano.