Chłopiec ubrany w podarte ubrania przyszedł prosić o pracę

Alin poczuła, jak serce wali jej w gardle. Pomyślała o jego matce, o małym mieszkaniu w Berceni, o rachunkach piętrzących się na stole. O lodówce, która hałasowała w nocy, bo była tak stara. O pieniądzach odliczanych do ostatniej lejki.

Jeśli coś pójdzie nie tak, nie będzie miała innej szansy.

Camila wpisała coś jeszcze. Uruchomiła program.

Wynik pojawił się na ekranie.

Prawidłowo.

Nie tylko poprawnie. Elegancko. Szybko. Prościej niż wersja, nad którą jej zespół pracował przez trzy dni.

Zapadła cisza.

Wtedy Camila podniosła wzrok.

— Wiesz, co tu zrobiłeś?

Alin przełknęła ślinę.

— Czy ja… rozwiązałam problem?