— Ciociu Mario, jesteś najpiękniejszą kobietą na świecie!
Maria uśmiechnęła się i spojrzała w niebo. Słońce delikatnie ją pieściło, a w jej oczach można było wyczytać głęboki spokój.
Piękno nie tkwiło już w jej twarzy, lecz w duszy, którą pokazywała światu.
I tak kobieta, którą wieś osądzała, nie znając jej, stała się kochana przez wszystkich. Bo w końcu nie liczy się, jak wyglądasz, ale jakim jesteś człowiekiem.
A ten dom, niegdyś pełen ciszy i strachu, znów stał się miejscem pełnym światła, śmiechu i zapachu ciepłego chleba.