– Chodź ze mną.
Liam cofnął się:
– Co? Nie – nie zrobiłem tego dla—
– Nic ci nie grozi – przerwał Vance. – Ale potrzebujesz suchych ubrań, prawdziwego jedzenia i bezpiecznego miejsca do spania.
Ochronne mury Liama zaczęły się kruszyć.
– Chodź ze mną.
Liam cofnął się:
– Co? Nie – nie zrobiłem tego dla—
– Nic ci nie grozi – przerwał Vance. – Ale potrzebujesz suchych ubrań, prawdziwego jedzenia i bezpiecznego miejsca do spania.
Ochronne mury Liama zaczęły się kruszyć.
– Nie musisz…
– Wiem, że nie muszę – powiedział łagodnie Vance. – Ale chcę.
Historia natychmiast trafiła na nagłówki gazet: „Uliczny chłopiec uratował miliardera przed zatruciem”. Media wrzały, ale Liam pozostał w cieniu.
Alexander Vance najpierw umieścił go w swoim penthousie na kilka dni, a potem w prywatnych apartamentach podmiejskiej rezydencji.
Początkowo chłopiec był ostrożny – bał się, trzymał dystans, ledwo dotykał jedzenia.
Z czasem wszystko się zmieniło.
Liam znów zaczął się uśmiechać.