Staruszek stał tam z bukietem kwiatów wciąż trzymanym w rękach.
— Dziadku — powiedziałem — nie martw się. Mam pieniądze. A ty masz żonę, którą kochasz. Spraw, by była szczęśliwa.
Skinął głową, nie mogąc powstrzymać łez.
— Jesteśmy razem od czterdziestu pięciu lat… Jest chora… Ale jak mógłbym pojawić się bez kwiatów w jej urodziny? Dziękuję ci, synu…