— Lena — rozkazał — zadzwoń po ochronę. Pan Lavrov już tu nie pracuje. Zwolnienie dyscyplinarne: zniesławienie i szkoda wizerunkowa.
Oleg wydał stęknięcie. Strażnicy chwycili go za ręce.
Kiedy drzwi się zamknęły, Viktor mnie objął.
— Dlaczego mi nie powiedziałaś?
— To była moja walka — odpowiedziałam. — I musiałam ją zakończyć sama.
Dwa lata później byłam w moim biurze: przestrzeń dla kobiet po przemocy domowej.
Na tabliczce: „Anna Voroncova — Dyrektor, Fundacja ‘Skrzydła’”. Pomagaliśmy stawać na nogi. Naprawialiśmy życie.
Na ekranie pojawiło się zdjęcie Olega: zniszczony, zmęczony, upokorzony.
Nie było radości ani zemsty. Tylko pustka. I ja, wreszcie wolna, z nowym życiem w sercu.