Kiedy przybyli goście, główna sala rozbłysła pod żyrandolami. Sześć nienagannie ubranych osób zajęło miejsca przy centralnym stole. Byli to wysocy rangą inspektorzy gastronomiczni — ludzie decydujący o losie restauracji w całej Europie.
Właściciel uśmiechnął się fałszywie. Myślał, że nadchodzi moment, w którym zrobi z niej idiotkę.
Adelina dokończyła danie i powiedziała tylko: — Proszę podać.
Kelner drżał, biorąc pierwszy talerz. A ona… spokojnie wytarła ręce i ruszyła w stronę sali.
— Dokąd ty się wybierasz?! — krzyknął właściciel.
— U mnie — odpowiedziała cicho.
W holu inspektorzy próbowali. Zapadła głęboka cisza. Potem wymienili między sobą krótkie spojrzenia — spojrzenia, które mówiły wszystko.
— Czas wyjawić prawdę — powiedział srebrnowłosy mężczyzna, wstając.