Wzbogacił się za granicą

To był jego kuzyn, Dănuț.

Chłopak, z którym dorastał na tej samej ulicy. Z którym kradł jabłka z sadu sąsiada i marzył, że pewnego dnia oboje pojadą „do miasta”, żeby zarobić kupę pieniędzy.

Tylko że poszedł sam.

Dănuț stał w drzwiach, z rękami w kieszeniach. Nie miał już tego chytrego spojrzenia z dzieciństwa. Teraz było przytłaczające, ale nie ze wstydu. Ze strachu.

„Wreszcie jesteś…” mruknął.

Ionel długo się na niego wpatrywał. Serce waliło mu w uszach.

„Co ty tu robisz?”

Ojciec próbował wstać, ale się zatoczył. Matka zaczęła cicho płakać.

„Daj spokój, tato…” wyszeptała. „Bo i tak musiał się dowiedzieć”.

Ionel poczuł zawroty głowy.