PANIE, TEN PIERŚCIEŃ JEST TEN SAM JAK MOJEJ MATKI

Miała te same oczy.

Zielone, z małą złotą plamką w kąciku lewej tęczówki. Zupełnie jak Ana. Ten mały ślad, który lekarze nazwali „rzadką osobliwością”, a Valeria „moim cudem”.

Zaparło jej dech w piersiach.

„Jak ma na imię twoja matka?” powtórzyła z większym naciskiem.

„Maria… Maria Ionescu” – odpowiedziała dziewczynka.

Valeria na chwilę zamknęła oczy. Imię nic jej nie mówiło. Ale pierścionek… pierścionek nie mógł być zbiegiem okoliczności.

„Gdzie mieszkasz?”

Dziewczynka zawahała się. Spojrzała w stronę wyjścia, jakby bała się, że zostanie przepędzona.