„Nie jesteś ślepy – twoja żona dodaje ci coś do jedzenia…”

Gorąca ciecz spływała spiralnie w dół, zabierając ze sobą nie tylko warzywa i makaron, ale także ostatnie wątpliwości Eduarda.

Na dnie zlewu pozostał dziwny osad. Nie pachniał jedzeniem. Miał gorzki, ostry zapach, niepasujący do domowej zupy. Eduard poczuł ucisk w żołądku.

Wziął serwetkę, dotknął palcem resztek i przyjrzał się im uważnie. Widział wyraźnie. Zbyt wyraźnie. Kontury były wyraźne, kolory żywe. Po raz pierwszy od miesięcy nie było mgły.

Wtedy zrozumiał.