“PODNIEŚ TO—TERAZ!”

Mia opiera dłonie na zimnej podłodze, ale nie po to, by podnieść jedzenie. Zatrzymuje się na chwilę. Bierze głęboki oddech.

Potem, bardzo spokojnie, wstaje.

Zdejmuje biały fartuch, poplamiony winem, starannie go składa i kładzie na stole, obok kieliszka dżentelmena w drogim garniturze.

W sali panuje szmer.

Pan Gozon ma szeroko otwarte usta.