Szczerze mówiąc, chciałem po prostu spokojny lot — bez zamieszania, bez rozmów.
Wszystko wydawało się zwyczajne, aż do momentu, gdy do kabiny weszła kobieta.

W porównaniu do innych pasażerów wyróżniała się wyraźnie — nie w sposób, w jaki zwykle widujemy w klasie biznes.
Miała na sobie luźny sweter, wygodne spodnie sportowe i wydawała się bardziej krępa niż pozostali, nie jak pasażer VIP.
Jej miejsce było tuż obok — 5B.