Nazywam się Martha i mam 64 lata. Mieszkam sama na małej farmie schowanej wśród wzgórz Kentucky.
To nic wielkiego — tylko kilka akrów ziemi, trochę krów, kur, warzywniak i mój stary pies gospodarski, Bandit.

Po śmierci męża osiem lat temu, cisza wokół tego miejsca stała się ogłuszająca.
Nasze dzieci mieszkają daleko, mają własne życie.
Wypełniałam dni pielęgnacją ziemi i opieką nad zwierzętami.
Ale Bandit — część Border Collie, część tajemnica — był moim stałym towarzyszem, moim cieniem i powodem do uśmiechu.
Tamtego ranka wszystko zaczęło się jak zwykle.
Słońce wstało miękkie i złote nad polami.