Nie poszła prosto do domu.
Poszła do ratusza.
Poprosiła o rozmowę z obrońcą z urzędu. Powiedziała mu wszystko. O kłamstwach na temat choroby. O umowach. O presji. O ojcu.
Sprawy nie rozwiązały się z dnia na dzień.
Mężczyzna był wpływowy. Miał znajomości, miał pieniądze, miał ludzi, którzy go bronili.
Ale dziewczyna znała prawdę.