ZOSTAŁA ZAPROSZONA NA ZJAZD KLASOWY, ABY ZOSTAĆ UPOMNIONA, WIĘC PRZYBY
„Jak śmiała przyjść tak ubrana!”
Beatrice powitała ją, trzymając kieliszek szampana, w błyszczącej czerwonej sukni.
„Maya!” zawołała Beatrice, całując powietrze w jej stronę bez dotykania policzków.
„Tak się cieszę, że przyszłaś! I… wow. Naprawdę założyłaś swoje robocze ubranie.
Przyszłaś prosto z pracy? Szkoda — dziś nie mamy dla ciebie żadnego prania.”
Współtowarzysze Beatrice wybuchnęli śmiechem.
„W porządku, Beatrice,” odpowiedziała spokojnie Maya. „Powiedziałaś, żebym założyła najlepszy uniform. To jest to, w czym czuję się najbardziej komfortowo.”
„Cóż,” Beatrice uśmiechnęła się drwiąco, „skoro już tu jesteś i tak jesteś przyzwyczajona do prac domowych, mogłabyś nalać nam drinki?
Brakuje nam kelnerów. Nie martw się — damy ci napiwek.”
Wsunęła tacę w ręce Mayi.