W wieku 14 lat WYRZUCONO go z domu. Kupił RUINĘ za 25 zł

W środku pachniało świeżym drewnem i pieczonym chlebem.

Tak, chlebem.

Bo w kącie kuchni sam budował duży piec z płytą grzewczą. Nauczył się od starca ze wsi, jak rozpalić ogień „właściwie”, bez dymu i bez pękania gliny.

Wstawił nowe belki na dach. Wymienił dachówkę, kawałek po kawałku. Sam wylał cementową podłogę. Zimą rąbał drewno, aż mu palce zdrętwiały.

Nie prosił o litość.

Nie prosił o pieniądze.

Kiedy czegoś nie wiedział, prosił.

Kiedy popełnił błąd, zaczynał od nowa.

Sąsiedzi zaczęli patrzeć na niego inaczej. Początkowo myśleli, że zwariował.

„Co zrobisz, mój chłopcze, z tą stertą?” – pytał go wujek Wasil przez płot.