Starszy weteran staje w obronie szacunku: syn pułkownik ratuje ojca przed niesprawiedliwością

— Tak traktujecie starszych?

Marta przytuliła się do ramienia Ion’a.

— Chodź, kochanie, idziemy do domu. Nie warto się tym przejmować.

Ale Ion powoli pokręcił głową.

— Warto, Marto. Nie dla mnie. Dla ludzi takich jak ja, którzy mogą nie mieć nikogo, kto stanie w ich obronie. Bo w normalnym kraju starszych ludzi nie przegania się jak psy.

Jego słowa przecięły powietrze. Nawet ochroniarze spuścili wzrok.

Gabriel położył rękę na ramieniu ojca.

— Masz rację, tato. I zajmę się tym. Nie dlatego, że jestem pułkownikiem. Tylko dlatego, że jestem twoim synem. I dlatego, że zasługujesz na szacunek.

Tłum bił brawo. Niektórzy byli wzruszeni.

Ion uścisnął rękę syna, a w jego oczach widać było dumę prostego, lecz silnego człowieka.