Pozwoliłam mojemu sześcioletniemu synowi pojechać do babci na ich coro
„Daj mi z nim porozmawiać” – zażądałam.
„Nie” – warknęła. – „Już robi zamieszanie i nie pozwolę, by przeszkadzał innym dzieciom. Musisz dać mu czas, żeby się przyzwyczaił. Będzie dobrze.”
Rozłączyła się gwałtownie. Patrzyłam na telefon w osłupieniu, z sercem bijącym jak oszalałe.
Spojrzałam na Matthew, który słuchał z drugiego końca pokoju.
Zobaczył strach w moich oczach i nie zawahał się. „Pakuj się” – powiedział. – „Jedziemy.”
Posiadłość była dwie godziny drogi stąd. Ta podróż wydawała się najdłuższa w moim życiu, myśli wirowały mi w głowie z każdym kilometrem.