Pozwoliłam mojemu sześcioletniemu synowi pojechać do babci na ich coro

Była to tradycja, którą mój mąż, Matthew, wspominał z rozrzewnieniem ze swojego dzieciństwa.

Opowiadał o tamtych wakacjach z taką nostalgią, że widziałam w wyobraźni śmiech odbijający się echem od wody, pieczenie pianek przy ognisku i sekretne zabawy w chowanego, które trwały aż do zmroku.

Nasz syn, Oliver, wiosną skończył sześć lat. To miał być jego pierwszy rok, kiedy dołączy do tej tradycji.

Był zachwycony myślą, że będzie mógł bawić się ze starszymi kuzynami. Ja byłam oczywiście zdenerwowana.

Był jeszcze taki mały, tak przywiązany do mnie, ale Matthew zapewniał mnie, że jego matka organizuje te spotkania od ponad dekady bez żadnych problemów.