Metalowa karta wciąż leży w mojej portmonetce. Nie używam jej. Nie muszę. Bo moje życie przestało być „czyjeś” — jest wreszcie moje.
Podsumowanie: czasem moment, w którym wydaje się, że tracimy wszystko, okazuje się początkiem prawdy, która od dawna stała na straży naszego bezpieczeństwa — nawet jeśli nie mieliśmy o tym pojęcia.