Okropny plan macochy obrócił się przeciwko niej na weselu — Prawdziwa
„Jestem Nathaniel Cole, prezes Cole International. Przez ostatnie sześć miesięcy żyłem incognito.”
Zgromadzenie wybuchło zdumionymi szepty.
Triumfalny uśmiech Margaret zniknął.
„Zapłaciłaś mi, bym upokorzył twoją pasierbicę,” kontynuował Nathaniel, „ale tego nie wiedziałaś — pracowałem jako wolontariusz w schronisku, w którym Sophie pracuje.
To tam ją poznałem — i wtedy odkryłem twój plan.”
Oczy Sophie rozszerzyły się. „Wiedziałeś przez cały czas?” wyszeptała.
Kiwnął głową. „Ona myślała, że wychodzi za żebraka, ale tak naprawdę wychodziła za człowieka, który zobaczył jej serce, zanim jeszcze wiedziała, kim jestem.”
„Kłamstwa!” warknęła Margaret. „To nie jest milioner!”
Nathaniel wskazał drzwi. „Mój prawnik jest na zewnątrz z dowodami — dokumentami i nagraniami, jak oferujesz mi pieniądze za tę farsę.”
„Nagrałeś ją?” zapytała Sophie z niedowierzaniem.
„Tak,” odpowiedział. „W momencie, gdy próbowała kupić moją ciszę, wiedziałem, że to więcej niż okrutny żart — to kwestia sprawiedliwości.”
Głos Margaret podniósł się. „Nie jestem jej matką! Ona żyła na nazwisku mojego męża przez lata!”