„Odejdźcie od lodówki i wyjaśnijcie, jak znaleźliście się w domu mojej

Ruchy pewne, nawykowe.

— Walentino Siergiejewno, co pani robi? — głos zabrzmiał obco, ochryple.

Teściowa nie odwróciła się od razu.

Najpierw owinęła paczkę sera, potem się wyprostowała.

— A, Lidio, już wróciłaś.

Wpadłam, chciałam zobaczyć, jak u was.

Lodówka pełna, a Witalik ma kłopoty, wiesz przecież.

Postanowiłam mu pomóc.

— Jak się pani tu dostała?

— Mam klucze do domu syna.