Dwadzieścia minut później Patricia wpadła do mojego salonu z energią kogoś, kto wchodzi do własnego domu. Veronica podążała za nią, scrollując telefon, nawet na mnie nie patrząc.
Ledwo zdążyłam mrugnąć, gdy Patricia pochyliła się i wyjęła Grace z moich ramion.
„Babcia potrzebuje swojego czasu” — powiedziała, już odwracając się.
Otworzyłam usta, by zaprotestować, potem znów je zamknęłam. Marcus był w pracy.
Byłam sama z nimi. A kłócenie się z Patricią było jak próba powstrzymania burzy gołymi rękami.