Przeprosić.
Zbliżyć się do wnuków.
Wysłuchał ich spokojnie.
Bez nienawiści.
Bez zemsty.
Ale stanowczo.
„Kiedy nie mieliśmy nic, zamknęliście nam drzwi. Teraz nikogo nie potrzebujemy”.
Życzył im dobrze.
I to było wszystko.
Dom został odnowiony.
Podwórko zostało posprzątane.
Zbudował plac zabaw dla dzieci i umieścił na bramie prosty napis:
„Rodzina Popa”.
Żadnych tytułów.
Żadnych pochwał.
Tylko ich imiona.
Bo prawdziwe bogactwo nigdy nie zostało zakopane w ziemi.
Było w godności, z jaką odszedł, nie oglądając się za siebie.
I w miłości, z jaką trzymał za ręce swoje dzieci, kiedy sam nic nie miał.
A to było warte ponad 900 milionów złotych.