— Bardziej, niż da się to wyrazić słowami — przytuliła się do niego. — Wiesz, ciągle myślę… Gdybyś wtedy nie zadzwonił do Swiety, gdyby oni przyjechali…
— Nie przyjechali. I nie przyjadą. To jest nasze miejsce. Nasze.
— Bardziej, niż da się to wyrazić słowami — przytuliła się do niego. — Wiesz, ciągle myślę… Gdybyś wtedy nie zadzwonił do Swiety, gdyby oni przyjechali…
— Nie przyjechali. I nie przyjadą. To jest nasze miejsce. Nasze.
Gdzieś w oddali zaczęły bić kuranty. Lena odwróciła się do niego i w świetle płynącym z okien zobaczył jej szczęśliwą twarz.
— Szczęśliwego Nowego Roku, kochanie.
— Szczęśliwego Nowego Roku, moje słońce.
Stuknęli się kieliszkami i wypili szampana na mroźnym powietrzu, pod gwiazdami. A potem weszli do domu, gdzie było ciepło i przytulnie, gdzie trzask kominka zastępował im cały świat, gdzie nie było nikogo poza nimi dwojgiem.
I to był najlepszy Nowy Rok w ich życiu.