— Bo nie powinnaś wiedzieć. Bo moja wartość nie powinna zależeć od pieniędzy, ale od ciebie.
Tata wyprostował plecy, ale jego głos był cichy.
— Myślałem, że cię chronimy.
— Nie — powiedziałem cicho. — Umniejszasz mnie, nie zdając sobie z tego sprawy. I zaakceptowałem to. Ale to wszystko.
Simonka podeszła bliżej małymi krokami.
— Alina… Przepraszam. Nigdy nie wiedziałem, jak bardzo na to zapracowałaś.
— Nie powinnaś wiedzieć. Musiałaś mnie po prostu szanować.
George odezwał się ostatni.
— Skoro sfinansowałaś ten ośrodek… to mogłabyś zdecydować, co jest dla nich najlepsze.