„Tak.”
Nie do końca w to wierzyłam. Ale zostałam na lunch. Zrobił grillowaną kanapkę i zupę pomidorową — tak jak lubiłam.
„Tak.”
Nie do końca w to wierzyłam. Ale zostałam na lunch. Zrobił grillowaną kanapkę i zupę pomidorową — tak jak lubiłam.
W końcu porozmawialiśmy. O żalu. O granicach. O córce, którą straciliśmy, która w tym tygodniu miałaby trzy lata.
Płakaliśmy razem. Nie byliśmy uzdrowieni, ale byliśmy szczerzy.
**Powrót Na Moich Warunkach**
Nie wróciłam od razu. Zostałam u siostry jeszcze tydzień.
Arlo przychodził na każdą wizytę, przynosił smoothie, czytał książki dla dzieci przez telefon. Powoli pozwalałam mu wracać.