Mój przyrodni brat przebił mi ramię śrubokrętem, podczas gdy moi rodzi
— Przewróciłam się — mówiłam. — Nic mi nie jest. Pierwszy raz, gdy uciekłam z domu, policja odprowadziła mnie z powrotem w ciągu kilku godzin.
Ojczym przywitał mnie w drzwiach zbyt spokojnym uśmiechem. Tej nocy nie spałam.
Armia była moją drogą ucieczki. Wstąpiłam do niej w wieku osiemnastu lat, dwa tygodnie po ukończeniu szkoły.
Szkolenie podstawowe było brutalne, ale w porównaniu z domem było wolnością.
Każde pompki, każdy krzyk sierżanta wydawał się zmywać coś ze mnie. Pisałam listy do nikogo.
Przez lata zbudowałam życie. Dwie misje, wyróżnienie za dowodzenie w terenie, reputacja zdyscyplinowanej.
Ale do domu nie wracałam — ani razu. Aż pewnego dnia zadzwonił telefon.
— Twoja matka jest w szpitalu — powiedział sąsiad. — Powinnaś przyjechać.
Powinnam była się rozłączyć. A jednak wzięłam urlop.
Dom wyglądał na mniejszy, bardziej ponury. Chase nadal tam mieszkał, bezrobotny, rozgoryczony.
Moi rodzice udawali, że przeszłość wyparowała. Nazywali mnie „naszą żołnierką”, jakby duma mogła wymazać blizny.