Mocny pułkownik publicznie upokorzył cichego, starszego mężczyznę
W ostatnich pięciu latach nalatałem więcej godzin bojowych, niż ty widziałeś w całej swojej karierze.
A ty co robiłeś? Papierki przepychałeś? Radia naprawiałeś?”
Po raz pierwszy pojawiła się mała szczelina w spokoju Sama. Ale to nie był gniew. To było… współczucie.
Spojrzał pułkownikowi prosto w oczy, a w jego cichym głosie pojawił się odrobina stali.
„Służyłem” — powiedział.
Tylko te dwa słowa. Ale zawisły w powietrzu z ciężarem, którego obelgi Vance’a nie mogły dotknąć.
To była prawda, której nie dało się podważyć. Oczywiście, dla człowieka takiego jak Vance, ta cicha godność była jak czerwona płachta dla byka.
„Służyłeś?” — zaśmiał się, surowym, drażniącym dźwiękiem. „Wszyscy służyli. To nie czyni cię wyjątkowym.
Założę się, że byłeś glorifikowanym mechanikiem. No dalej, powiedz nam. Jaka była twoja rola?”
Teraz go prowokował, próbując zmusić go do przyznania, że jest nikim.