Nosiła go na plecach, gdy jego nogi były zbyt słabe, chroniła przed pijackimi napadami ojca i szeptała kołysanki, kiedy dom bardziej przypominał więzienie niż schronienie.
Była jego kotwicą w dzieciństwie pełnym burz.
A teraz żebrała o przetrwanie w tym samym mieście, w którym on panował jak król.