Mąż zamknął ciężarną żonę w lodówce, mając nadzieję, że nikt go nie po

— Wszyscy pracownicy już wyszli? — zapytał, starając się mówić spokojnie.

— Tak, jestem tu sama. Dlaczego pytasz?

— Tak tylko, — odpowiedział i nagle gwałtownie popchnął żonę do ogromnej lodówki, zatrzaskując za nią ciężkie drzwi.

Anna upadła na podłogę i krzyknęła:

— Co ty robisz?! Wypuść mnie! Błagam cię!

— Spędzisz tu noc, — powiedział chłodno. —

Mam nadzieję, że już się nie zobaczymy.

Temperatura w komorze była bliska zeru.

Anna drżała, krzyczała, błagała, ale nikt jej nie słyszał.

Ze stresu zaczęły się skurcze.

Upadła na podłogę, przyciskając ręce do brzucha, próbując zatrzymać choć odrobinę ciepła.