Niewielko, ale reagował.
Pewnego wieczoru Maria stała w kącie kuchni z fartuchem w ręku, czując, jak ściska ją w żołądku.
„To dziecko słyszy. Słyszy, Boże!”
A jeśli zdała sobie z tego sprawę w ciągu dwóch tygodni… dlaczego nikt nie zauważył tego od lat?
Odpowiedź była tylko jedna:
Bo nikogo to nie obchodziło.
Ale dlaczego?
Co ukrywała rodzina Vasilescu?
Maria wiedziała, że nie może skonfrontować się z Alexandru bezpośrednio.
Był to typ człowieka, na którego nie można było nawet spojrzeć, a co dopiero z nim porozmawiać.
Człowiek, który żył wśród dokumentów, umów i pieniędzy, a nie wśród ludzi.