Dostałam powiadomienie z banku z prośbą o uiszczanie miesięcznych rat
Przyszły we wtorkowy wieczór, tuż po zachodzie słońca. Zapukano do drzwi.
Spojrzałam przez wizjer i zobaczyłam mamę w jej najładniejszym płaszczu, z twarzą napiętą gniewem i strachem.
Otworzyłam drzwi, ale nie zaprosiłam jej do środka. Ona nie czekała.
Wsunęła się do przodu i syknęła: Jak mogłaś? Jak śmiałaś iść na policję?
Jej głos był ostry, ale słyszałam pod nim coś jeszcze. Panikę.
Nie strach o mnie, lecz o to, co może się stać. Strach przed konsekwencjami. Nic nie powiedziałam.