Dostałam powiadomienie z banku z prośbą o uiszczanie miesięcznych rat
Podałam mu papiery, które zebrałam, dowody tego, co zrobiono na moje nazwisko.
Przeglądał wszystko bez słowa, strona po stronie.
Kiedy skończył, zamknął teczkę, spojrzał mi prosto w oczy i zapytał: „Rozumiesz, co to jest, prawda?” „Chyba tak” – powiedziałam cicho.
„To oszustwo i kradzież tożsamości” – powiedział. „Przynajmniej.” Usłyszenie tych słów na głos sprawiło, że serce mi się ścisnęło.
Skinęłam powoli głową. „Nie chcę niszczyć ich życia” – powiedziałam. „Chcę tylko, żeby to naprawić.” „Nie niszczysz życia nikomu” – odpowiedział.
„Odzyskujesz to, co twoje.” Potem ostrożnie wyjaśnił, co trzeba zrobić krok po kroku. Złożyć raport na policji.
Napisać do banku. Zebrać więcej dowodów. Prawnie podważyć hipotekę.