Sołtys powiedział:
— Ludzie boją się tego, czego nie rozumieją. Ale odwaga nie jest widoczna na twarzy. Jest widoczna w czynach.
Tłum wybuchnął brawami.
Od tamtej pory ich życie całkowicie się zmieniło. Mihai wrócił do pracy, ale tym razem na wsi, u boku ojca, a jego synowa stała się dla wszystkich oparciem. Ludzie przychodzili do niej po radę, po dobre słowo, po pomocną dłoń.
Pewnego dnia mała dziewczynka z wioski, przychodząc z bukietem polnych kwiatów, powiedziała do niej:
— Ciociu Mario, jesteś najpiękniejszą kobietą na świecie!
Maria uśmiechnęła się i spojrzała w niebo. Słońce delikatnie ją pieściło, a w jej oczach można było wyczytać głęboki spokój.
Piękno nie tkwiło już w jej twarzy, lecz w duszy, którą pokazywała światu.
I tak kobieta, którą wieś osądzała, nie znając jej, stała się kochana przez wszystkich. Bo w końcu nie liczy się, jak wyglądasz, ale jakim jesteś człowiekiem.
A ten dom, niegdyś pełen ciszy i strachu, znów stał się miejscem pełnym światła, śmiechu i zapachu ciepłego chleba.