Brama na JFK tętniła zwykłym chaosem — telefony przyciśnięte do uszu, dzieci jęczące o przekąski, ciągłe ogłoszenia trzaskające przez głośniki.
Pasażerowie ustawiali się w kolejce do wejścia na pokład lotu 172 do Londynu, transatlantyckiej podróży wiozącej biznesmenów, rodziny i żołnierzy na rotację.
