Nie zapraszałam ich i nie chcę ich widzieć! Jeśli przyjadą, Nowy Rok będziesz świętował już beze mnie! — żona postawiła mężowi ultimatum.

Anton zapinał ostatni zamek w torbie podróżnej, gdy Lena weszła do pokoju z telefonem w ręku. Miała taką minę, że od razu zrozumiał — coś się stało.
— Dzwoniła twoja matka — powiedziała cicho, zbyt cicho. — Pogratulowała wyjazdu. Powiedziała, że bardzo się za nas cieszy. I że Swietka z Igorem oraz dziećmi też jadą do nas na daczę. Jutro wieczorem.
Anton znieruchomiał. Torba wysunęła mu się z rąk i z głuchym łoskotem spadła na podłogę.