— Matwiej, odchodzę od ciebie. 💔 Spotkałam mężczyznę moich marzeń 😍 — powiedziała stanowczo żona. — Nie skrzywdziłeś mnie, ale cię nie kocham. Mój przyszły mąż jest obcokrajowcem 🌍 i wyjeżdżam z nim. Wanię zostawiam tobie 👦

Widać, że coś w niej jest.

— Panowie, do stołu! — zawołała Arina.

Kolacja się udała.

Czuć było kobiecą rękę.

— Dziękuję, Arino — powiedział Matwiej.

Syn skinął głową i poszedł do komputera.

Z Ariną w domu zrobiło się weselej.

Dawniej jedli w milczeniu, wymieniali kilka słów — i do pokoi.

Teraz rozmawiali długo.

Pierwszy zawsze odchodził Wania — gry go wciągały.

A Matwiej z Ariną rozmawiali do późna.

Ona dużo wiedziała, a on się dziwił: dziewczyna dwadzieścia lat młodsza, a jaka mądra.

Wania żył w wirtualnym świecie.

Arina zapraszała go do kina, do parku, ale on odpychał:

— Daj spokój!

Czasem bywał opryskliwy.

Dziewczyna się obrażała.