— Klucze i rzeczy — do wyjścia! To mieszkanie JEST MOJE, a wy — uzurpa

— Niczego nie będziemy ustalać. Mama będzie tu mieszkać tak długo, jak będzie trzeba.

— Nie, Igor — powiedziała Wiktoria cicho, ale twardo. — Tak nie będzie.

Tym razem teściowa nie wytrzymała i wyszła z salonu, poprawiając sweter, jakby właśnie ją ktoś obudził w środku nocy.

Stanęła między nimi, jakby decydowała o losach kraju:

— Dziecko, nie podnoś głosu, to nieładnie. My tu wszyscy żyjemy jak rodzina.

I każdy problem można rozwiązać spokojnie.