— Klucze i rzeczy — do wyjścia! To mieszkanie JEST MOJE, a wy — uzurpa

Widać było, że szykuje odpowiedź, ale nie znajduje odpowiednich słów.

Wiktoria patrzyła na niego i czuła, jak w środku podnosi się to kipiące, przygniatające uczucie — mieszanka upokorzenia, zmęczenia i jakiegoś cichego przerażenia tym, co dzieje się z jej życiem.

Chciała przestać mówić, ale słowa same cisnęły się na usta:

— Koniec. Teraz spokojnie siadamy i ustalamy, ile dni jej zostało.

Ja tak dłużej nie będę żyć.

Igor z hukiem odstawił szklankę na stół: