— Klucze i rzeczy — do wyjścia! To mieszkanie JEST MOJE, a wy — uzurpa

Wiktoria dostrzegła delikatny cień w przejściu między pokojami i wszystko w niej znów zapłonęło. Odwróciła się do Igora:

— I nawet nie waż się znowu jej bronić. Dość.

Igor aż zapłonął:

— To moja matka!

— A ja kto? — Wiktoria uniosła brwi. — Meble? Sąsiadka z komunalki? Czy tylko dodatek do twojej rodzinki?

Zapadła ciężka, watowata cisza. Igor odwrócił się, wyjął z lodówki wodę, wypił kilka łyków.