— Klucze i rzeczy — do wyjścia! To mieszkanie JEST MOJE, a wy — uzurpa

— Wika, bez scen. Sam dopiero wczoraj zrozumiałem, że mama potrzebuje trochę więcej czasu.

— Trochę więcej czasu? — zachichotała ochryple. — Ona już się zachowuje, jakby mieszkała tu od lat! I znowu mnie okłamujesz!

— Nikt cię nie okłamuje! — Igor zrobił krok w jej stronę, starając się mówić spokojniej. — Po prostu sytuacja jest trudna. Mama wszystko przeżywa, jest jej samej ciężko…

— I uznałeś, że będzie jej lżej, jeśli odetnie mi tlen w MOIM własnym mieszkaniu? — Wiktoria gwałtownie chwyciła ściereczkę ze stołu i rzuciła ją do zlewu.

— Ciężko? Ona tu żyje lepiej niż u siebie!

Z salonu dobiegło ciche pokasływanie — teściowa, jak zwykle, podsłuchiwała.