— Znalazłeś kogoś innego, a teraz twoja mama chce zabrać mi mieszkanie? — mój głos brzmiał obco, łamliwie. — Moje mieszkanie, które kupili moi rodzice?
— No daj spokój, nie przesadzaj — zmarszczył brwi Aleksiej. — Twoja mama ma rację. Musisz się uspokoić, pomyśleć…
Tamtego wieczoru zostałam w pracy dłużej niż zwykle, przeglądając stare raporty, które z takim trudem odłożyłam na bok. Może właśnie wtedy wszystko się zaczęło? Kto wie, może przypadki to nie przypadki.
W domu panowała niezwykła cisza. Zwykle o tej porze Aleksiej był już w domu, a jego kurtka wisiała na wieszaku. Dziś nie było jej nigdzie widać. Poszłam do kuchni, nastawiłam wodę na herbatę, a ręce automatycznie sięgnęły po jego tablet — zawsze zostawiał go na stole, kiedy wychodził do sklepu.