Znalazłem ją pogrzebaną na głębokości sześciu metrów, trzymającą misi

Poszedłem pierwszy. Czołówka włączona. Przestrzeń była ciasna, duszna, pył wirował w świetle.

Musiałem ciąć poskręcane pręty zbrojeniowe hydraulikami, walcząc o każdy centymetr.

Gorąco było intensywne—rozerwane rury wyrzucały parę i gorącą wodę gdzieś poniżej.

— USAR! Słyszysz mnie?! — krzyknąłem w ciemność.

Nic poza jękiem osiadającego budynku, dźwiękiem przypominającym umierające zwierzę.

— Jeśli mnie słyszysz, stuknij dwa razy!