Znalazłem ją pogrzebaną na głębokości sześciu metrów, trzymającą misi
Gazociągi były rozerwane, syczały jak wściekłe węże z trzewi ziemi, ale pod siarką wyczuł zapach życia.
Wspięliśmy się na stertę gruzu, która kiedyś była apartamentami „Vista Del Sol”.
Ziemia poruszała się pod naszymi stopami. Była niestabilna, poruszała się jak żywa istota.
Każdy krok był ryzykiem. Jeden zły ruch płyty i cała sterta mogła się zsunąć, miażdżąc każdego uwięzionego pod spodem—i nas razem z nimi.
— Szukaj! — rozkazałem, luzując smycz.
Rook natychmiast wziął się do pracy. Poruszał się nisko, łapy znajdowały oparcie na przesuwającym się gipsie i szkle.