Znalazłem ją pogrzebaną na głębokości sześciu metrów, trzymającą misi
Usłyszałem to wtedy. Nie osiadanie budynku. Lecz wyraźny chrzęst butów na szkle, dochodzący z tunelu, który właśnie oczyściłem.
Oto część 2 historii (Rozdziały 3 i 4).
Rozdział 3: Cień w tunelu
Natychmiast zgasiłem lampę czołową. Ciemność, która nas pochłonęła, nie była zwykłym brakiem światła; była fizycznym ciężarem.
W całkowitej ciemności jedyne dźwięki to syk rur gazowych, skrzypienie betonowej płyty nad naszymi głowami i ten chrzęst—chrup, chrup—stawał się coraz głośniejszy.
„Lily” — odetchnąłem, usta tuż przy jej uchu. „Nie wydawaj dźwięku. Trzymaj mocno Pana Misia. Dasz radę?”