Wyszłam ze stajni z bijącym sercem. Zimny wiatr smagał mnie po policzkach, ale już nie czułam chłodu. W domu widziałam czerwonawe światła tańczące na ścianach. Pachniało dymem.
Pobiegłam ile sił w nogach. Kiedy dotarłam do furtki, zobaczyłam płomienie wydobywające się z kuchennych okien. Tania krzyczała, rozpaczliwie szarpiąc za klamkę.
„Ratunku!” krzyknęła na mój widok. „To mój dom! Wszystko się pali!”