Zabierał swoją narzeczoną do domu

Wyjął telefon.

Imię „Lucia” wciąż tam było. Nigdy go nie wymazał.

Zamknął oczy i nacisnął przycisk połączenia.

Dźwięk dzwonił bardzo często. Zbyt głośno.

— Halo? — odpowiedziała w końcu.

Jej głos był zmęczony. Prawdziwy. Bez wyrzutów.

— Lucia… to ja.

Pauza. Jej oddech się zmienił.

— Alexandru.

— Widziałem cię dzisiaj. Na światłach. Z dziećmi.

Cisza.