Alexandru jechał dalej, ale miasto nie miało już konturów. Bloki, reklamy, klaksony – wszystko zniknęło. W głowie miał tylko obraz Lucii, z lekko pochylonymi plecami, chroniącej dwójkę dzieci przed światem.
Renata mówiła o rezerwacji, o sukience, o winie, które miało być podane. Machinalnie skinął głową. W rzeczywistości jej już tam nie było.
Tego wieczoru, po odwiezieniu jej do domu, Alexandru nie poszedł do restauracji. Zatrzymał samochód w bocznej uliczce i siedział przez kilka minut z wyłączonym silnikiem, wpatrując się w pustkę.